Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
66 postów 698 komentarzy

Przekonaj się

via vitae - Sol vitae - sapientia. Sal vitae - amicitia. Panis vitae - temperantia. Vita vitae - conscientia.

Tradycyjna Wigilia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bo co wspólnego ma prawość z nieprawością? Albo jaki związek ma światło z ciemnością? I co łączy Chrystusa z Belialem? Albo wierzącego z tym, który nie ma wiary? I co ma wspólnego świątynia Boża z bożkami?


Strona otwiera się w nowym
Strona otwiera się

 Od przeszło tysiąca lat, nieprzerwane, kultywowanie zwyczajów wynikłych z wiary naszych praojców wynika z nieprzypadkowej zbieżności czasu obchodów Bożego Narodzenia z porą zimowego przesilenia, kiedy to dawni Słowianie rozpoczynali huczne, dwutygodniowe obchody Szczodrych Godów – świąt nowego słońca uosabianego w postaci Swarożyca bądź Dażboga, Swarożego Syna. W kalendarzach wielu ludów wspomniane zimowe przesilenie stanowiło najważniejszy punkt cyklu liturgicznego, związany z nieskrępowanym świętowaniem zwycięstwa jasności nad ciemności (wszakże od zimowego przesilenia dzień ponownie zaczyna stawać się coraz dłuższy). Zwierzchnicy kościelni świadomie na koniec grudnia wyznaczyli dzień świętowania urodzin Jezusa, świadomie nadali również nową symbolikę praktykowanym przez długie lata pogańskim obrzędom. Człowiek od zarania dziejów był przywiązany do tradycji, jednak pamięć ludzka jest zawodna, przez co łatwiej nauczyć człowieka odmiennej interpretacji już znanego mu rytuału, niż zmusić go do porzucenia tradycji kultywowanej z dziada pradziada. Przyszła jednak pora na to, by przypomnieć sobie o prawdziwej symbolice przetrwałych do dziś przedchrześcijańskich rytuałów. Z tej okazji  proponuję przegląd wigilijnych tradycji pogaństwem nie tylko słowiańskim podszytym...


 

                                           Puste miejsce przy stole
Ważnym, wciąż praktykowanym zwyczajem w polskich domach jest przygotowywanie jednego dodatkowego nakrycia przy wigilijnym stole. Powszechnie zwykło sądzić się, że jest ono przeznaczone dla zbłąkanego wędrowca, który nie zdążył dotrzeć do swego domu na czas wieczerzy wigilijnej. Komunikacja pomiędzy różnymi miastami Polski (a nawet świata!) jest jednak obecnie na tyle dobrze zorganizowana, że raczej nikt już dziś nie ma okazji zaprosić do domu takiego wędrującego człowieka. Co więcej, ludzie współcześnie raczej zamknęli się na obcych, przez co bardzo łatwo byłoby im odmówić przyjęcia takiemu tułającemu się przybłędzie. Zapewne z tego powodu coraz częściej słyszy się dziś, że puste miejsce przy stole przeznaczone jest dla członków rodziny, którzy z różnych powodów (np. pracy za granicą) nie mogą uczestniczyć ciałem we wieczerzy wigilijnej.

Przekonanie to jest częściowo powiązane z tym, w co wierzyli dawni Słowianie, u których dodatkowe nakrycie również było przygotowywane dla członków rodziny. Różnica jest jednak taka, że u Słowian miejsce to było przeznaczone dla zmarłych przodków rodowych, tzw. Dziadów, którzy w czasie obchodów Szczodrych Godów mieli możliwość łączności z naszym światem. Duchy przodków chętnie korzystały z tej możliwości, przez co świąteczne ucztowanie było okazją do tego, by cały ród zjednoczył się przy jednym stole.

 

                                                    

                                   Diduch z Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu

Źródło: //pl.wikipedia.org/wiki/Diduch

 

 

                              Sianko pod obrusem


Z kultem przodków wiązała się także tradycja stawiania na czas świąt w kącie izby pierwszego zżętego w minionym roku snopa owsa, pszenicy lub niemłóconego żyta, tzw. diducha (dosłownie: dziada), który również miał symbolizować obecność przodków rodowych podczas świątecznych czynności. Diduch to wschodniosłowiański odpowiednik choinki o bardzo bogatej symbolice. Poza przypominaniem o zmarłych członkach rodziny odstraszał złe moce, a także był wróżbą urodzaju w nadchodzącym roku wegetacyjnym. Diduch z czasem stał się nawet narodową ukraińską tradycją wigilijną, przez co jeszcze lata temu towarzyszył on ukraińskim rodzinom od Wigilii aż do dnia Trzech Króli.

Innym sposobem na zapewnienie sobie dobrobytu było układanie pod obrusem na czas uczty sianka, które było traktowane jako ofiara dla bóstw wegetacyjnych: WelesaMokoszyŚwiętowita, Ziemiennika bądź Rgieła (domniemane bóstwo powstałe z rozbicia Simargła). Co ciekawe, z czasem ilość siana podczas wigilijnej wieczerzy zaczęła maleć do coraz bardziej symbolicznego wymiaru. W zamierzchłych czasach siano rozsypywano nie tylko pod obrusem, ale też dookoła całego stołu. W tych samych miejscach rozrzucano również ziarna, których symbolika dla żyjących z rolnictwa Słowian była oczywista. Wspomniane sianko jeszcze przez długi czas po nastaniu chrześcijaństwa było wykorzystywane również podczas tradycyjnego świątecznego wróżenia – wyciągnięcie zielonego źdźbła zwiastowało zdrowie; takiego z kłosami – dostatek, zaś suchego – nadchodzące problemy. Dziś sianko spod obrusa zwykło się kojarzyć przede wszystkim ze stajenką, w której narodził się Jezus Chrystus. Prawda jest jednak taka, że skojarzenie betlejemskiej szopki z omówioną tradycją jest wyłącznie wtórne i dużo późniejsze.

 

 

                               Przystrajanie drzewka.


Innym słowiańskim ekwiwalentem choinki jest tzw. podłaźniczka lub podłaźnik –odcięta część sosny, jodły i świerka, która w zamierzchłej przeszłości była zawieszana pod sufitem, a następnie przyozdabiane jabłkami, orzechami, ciasteczkami, świeczkami, a także łańcuchami. Gospodarz domu, chcąc udobruchać sobie niebezpieczne demony leśne, przed świętami wybierał się do lasu magicznej i tajemniczej strefy, nad którą człowiek nigdy nie mógł mieć pełnej kontroli. Wszystko po to, by ściąć tam czubek lub co najmniej dorodną gałąź wybranego drzewa iglastego, które po przeniesieniu do domu stawało się symbolem niekończącego, stale odradzającego się życia. Poszczególny ozdoby w tradycji słowiańskiej miały swoją symbolikę: jabłka zapewniały zdrowie i urodę, orzechy  bogactwo i siły witalne, wypieki  dostatek, świeczki  ochronę przed złymi mocami, łańcuch  więzy rodzinne. Z czasem podłaźniczka została na słowiańskiej ziemi zastąpiona choinką, zaś jabłka zostały wyparte przez przypominające je czerwone lub złote bombki, świeczki  przez lampki, orzechy  przez inne pomniejsze ozdoby. Dziś wiele ozdób wiszących na drzewku pozbawionych już jest jakiejkolwiek symboliki, jednak należy pamiętać o tym, że nasi praojcowie skrupulatnie pilnowali tego, by na świątecznym drzewku nie wisiał żaden zbędny element.

Podłaźniczka została wyparta przez choinkę za sprawą wpływu wyznań protestanckich. Najpierw na przełomie XVIII i XIX wieku choinkę przejęła szlachta, potem zaś do lat 20. XX wieku choinka rozpowszechniła się wśród wszystkich warstw społecznych. Niektórzy jednak doszukują się pogańskiej genezy również i w tym zwyczaju  zwraca się uwagę na to, że stawiana w domu choinka może odnosić się do popularnej w pogańskich wierzeniach koncepcji axis mundi (osi świata), której jedną z możliwych realizacji jest obecne w wierzeniach Wikingów drzewo Yggdrasil – drzewo mądrości, na którym powiesił się Odyn. Wedle tej hipotezy wieszane na drzewku ozdoby mogłyby być makabrycznym wspomnieniem wieszającego się Odyna. Najczęściej jednak choinka jest dziś kojarzona z biblijnym drzewem poznania dobra i zła, zaś wieszane na niej ozdoby tłumaczone są na wskroś chrześcijańsko: lampki  światło Chrystusa, łańcuchy  więzy człowieka z Bogiem. Zarówno w wierzeniach pogan, jak i chrześcijan oświetlanie drzewka miało służyć ułatwieniu w dotarciu do domu wędrującym. Należy jednak przy tym jednak nadmienić, że w wypadku wierzeń pogańskich wędrującymi były przede wszystkim wspomniane już dusze przodków rodowych.

 

                                        

         Podłaźniczka z Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu

 

 

                       Wigilijne ucztowanie i symbolika dwunastki


Najwięcej pozostałości pogańskich wierzeń widać po tym, co leży na wigilijnym stole  po stawianych w liczbie dwunastu daniach, z których spora część wywodzi z dawnych uroczystości tryznowych (współcześnie: stypowych). Najlepszym przykładem dawnego dania zadusznego, które z czasem dobrze zadomowiło się na wigilijnym stole jest kutia  potrawa przygotowywana z obtłuczonej pszenicy, maku, słodu, miodu, bakalii, orzechów i rodzynek, którą w tradycji słowiańskiej zwykło podawać się na bogato, z czym się da, tak by zapewnić sobie przy okazji urodzaj i dostatek na przyszły rok. Na groby bliskich zanoszono niegdyś również takie składniki jak: mak, groch, fasola, bób, pszenica, owoce, grzyby i miód. Część z tych składników stało się stałym elementem wigilijnych dań: pierogów, uszek i wypiekanych ciast (np. makowców lub strucli). Grzyby, podobnie jak podłaźniczka, jako owoce lasu pozwalały także udobruchać leśne demony: Leszego, Dobrochoczego  i inne żyjące w gęstwinie licha.

   Dzisiejszy zwyczaj przygotowywania 12 potraw wigilijnych to nic innego jak pozostałość po pogańskim dziękczynieniu za zbiory. Dlaczego właśnie 12? Ano dlatego, że wypadało podziękować bogom za cały rok, wszystkie dwanaście miesięcy. Warto jednak przy tej okazji nadmienić, że zwyczaj ten powrócił do nas dopiero po II Wojnie Światowej. Wcześniej na wsiach czasem unikano dwunastki ze względu na to, że parzysta liczba dań mogła przynieść nieurodzaj w nadchodzącym roku. Symbolika dwunastki zaznaczała się również w samych obchodach Szczodrych Godów, na które składało się dwanaście wieczorów. Pozostałością dawnej pogańskiej tradycji jest przekonanie, że okres świąteczny trwa właśnie dwanaście dni  od wigilijnego wieczoru, aż do dnia Trzech Króli. Ważnym reliktem pogańskiej wiary jest również troska o to, by wigilijna uczta była sowita i szczodra. Tradycyjne przejedzenie się w czasie uczty miało służyć wspomożeniu Słońca w starciu z siłami ciemności.

 

 

                                          Jemioła


 
Tradycja bożonarodzeniowa związana z mocowaniem pod sufitem jemioły trafiła do nas podobną drogą co Halloween  przejęliśmy ją za sprawą kultury amerykańskiej, jednak korzeni tej tradycji możemy doszukiwać się w wierzeniach dawnych Celtów. Jemioła była uważana za dar od bogów i przypisywano jej właściwości magiczne. Szczególnie upodobano sobie okazy rosnące na dębach, którym przypisywano szczególną moc. Ścinanie jemioły było dawniej ważnym rytuałemDruidzi zalecali, by zbierać ją w czasie nocy zimowego przesilenia, czasem też na przełomie wiosny i lata. Ścięte pędy jemioły mogły leczyć choroby, jednak podwieszone pod sufitem zapewniały ochronę przed złymi mocami i pożarami. Jemioła to zatem kolejny (obok podłaźniczki i diducha) poprzednik dzisiejszej choinki. 

Dawne ludy wierzyły, że pędy jemioły są w stanie sprowadzić do domu szczęście i bogactwo. Co więcej, zapewniały one spełnienie marzeń, a także  zwiększały potencję seksualną. Dziś pary całują się pod jemiołą, wierząc w to, że zapewni im ona trwałość ich związków. Nic w tym dziwnego, gdyż jemioła była dawniej popularnym lekiem w medycynie plemiennej. Sprzyjała ona płodności, a także obniżała ciśnienie krwi. Pierwsi pod jemiołą całowali się Anglicy. Zwyczaj ten związany był dodatkowo z zerwaniem przez mężczyznę owocu tego krzewu po każdym złożonym pocałunku. Jeśli zebrał wszystkie, mógł liczyć na rok owocny w miłości. Przyjęło się, że jemiołę wiesza się nad stołem wigilijnym bądź też nad frontowymi drzwiami. Ważne jest to, by po świętach nie wyrzucać jemioły. Należy ją zasuszyć i przechowywać przez rok, tak by miłość, dobrobyt, szczęście i potencja seksualna nie opuściły nas przez najbliższy rok.



                                       Zwierzęta mówiące ludzkim głosem


 Wieczór wigilijny to także czas, kiedy zwierzęta mogą przemówić do nas ludzkim głosem. Przekonanie to ma związek z utrwaloną w kulturze pogańskiej koncepcją ludzkiej duszy. Jak już zostało w tym wpisie powiedziane, w czasie świątecznego ucztowania dusze zmarłych otrzymują możliwość ponownego obcowania ze swymi bliskimi. Zwierzęta mogą być pośrednikami w przekazaniu słowa od takiej powracającej duszy. Co więcej, zwierzęta w wierzeniach dawnych Słowian od zawsze miały pozycję bytową niewiele gorszą od człowieka. W końcu powszechne było przekonanie, że zwierzęta również mają duszę, przez co nieobce są im typowo ludzkie uczucia. Takie podejście wiązało się z powszechnym wśród Słowian szacunkiem do zwierząt, które ceniono przede wszystkim nie za mięso, a za składniki spożywcze. Współcześni rekonstruktorzy kuchni słowiańskiej zwracają uwagę na to, że dawni Słowianie w ciągu roku jedli względnie niewiele mięsa. To przygotowywano na uczty wyłącznie przy okazji świąt i innych ważnych uroczystości.

                                         

 

W dniu Wigilii warto zatem zadbać o swoje zwierzęta. Jedzenia w tym dniu każdy ma zapewne sporo, więc niech i one od święta lekko się przejedzą. W końcu mogą w tym czasie potrzebować pożywienia zarówno dla siebie, jak i dla duszy któregoś z naszych przodków. Warto również pozwolić wygadać się zwierzętom między sobą, gdyż powszechne w kulturze ludowej jest wierzenie w to, że podsłuchując zwierzęta w Wigilię, można przypadkiem usłyszeć o tym, kto z naszych bliskich umrze w najbliższym roku. Bezpieczniej jest raczej nie obciążać się taką wiedzą...


 

                          Hej kolęda, kolęda!


Współcześnie okres świąt nie może obyć się bez kolędowania  radosnego śpiewania o narodzeniu Jezusa Chrystusa.
Dawne kolędowaniepolegało na obchodzeniu okolicznych domostw z życzeniami pomyślności w Nowym Roku. Datek wręczany przez gospodarzy kolędnikom jest nazywany kolędą. Wizyta kolędników była odbierana jako dobry znak  wróżba pomyślności i urodzaju w nadchodzącym roku. Z tego powodu gospodarz czuł się zobowiązany, by wykupić łaski poprzez smakołyki i inne datki. Dziś już coraz trudniej o spotkanie prawdziwej kolędniczej grupy, która poza odśpiewaniem kolęd, złożyłaby gospodarzowi również piękne noworoczne życzenia. Elementem scalającym kolędników jest święcąca gwiazda, która w tradycji chrześcijańskiej kojarzona jest z gwiazdą betlejemską, zaś w słowiańskiej z nowo narodzonym słońcem, najważniejszą dla człowieka gwiazdą. Kolędnik trzymający gwiazdę mógł być nazywany gwiazdorem bądź gwiaździchem. Postać ta gdzieniegdzie wręczała także ludziom prezenty.

Współczesne stroje kolędników to jeden wielki kulturowo-religijnych miszmasz, gdyż przebierają się oni za anioły, diabły, pastuszków, Trzech Króli, Dziada, Babę, Żyda, Śmierć, Cygana, reprezentantów różnych grup zawodowych oraz za tzw. maszkary, których zadaniem było straszenie mieszkańców wsi. Najpopularniejsze maszkary to turoń, koza, niedźwiedź, koń i koza. Rytuały związane z maszkarami (np. słynne cucenie turonia) wywodzą się z dawnej tradycji pogańskiej i mają one rzecz jasna związek z zaklinaniem nowego cyklu wegetacyjnego. Wędrujących kolędników na słowiańskiej ziemi było można napotkać przez cały okres trwania Szczodrych Godów. Współczesne pole znaczeniowe wyrazu kolęda jest bardzo szerokie, co wynika zapewne stąd, że wśród Słowian wschodnich cały okres Szczodrych Godów był nazywany mianem Kolędy. Współcześnie kolęda to przede wszystkim piosenka. Można przypuszczać, że również wśród pogańskich Słowian istniał zwyczaj śpiewania w czasie Szczodrych Godów  muzyka w kulturze pogańskiej często miała znaczenie rytualne, przez co nie byłoby nic dziwnego w tym, gdyby nasi praojcowie śpiewali również przy okazji obchodów najważniejszego święta w pogańskim kalendarzu liturgicznym. Wszakże jeszcze lata temu kolęda była nazwą dla każdej radosnej noworocznej piosenki, niekoniecznie opowiadającej o narodzinach chrześcijańskiego mesjasza.


 
                                    


 

                                                        Rodzinna/atmosfera


 
Dotychczas omówione tradycje wigilijne pozwalają na wyprowadzenie wniosku, że w obchodach współczesnej Wigilii niewiele ostało się tradycji ściśle chrześcijańskich. Nawet słynny wigilijny karp stał się na dobre tradycją dopiero w dobie PRL-u za sprawą niskiej ceny i swej, rzadkiej jak na tamte czasy, ogólnodostępności. Znamiona pogaństwa nosi również przetrwały gdzieniegdzie zwyczaj przechowywania w portfelu rybiej łuski mającej zapewnić posiadaczowi portfela bogactwo i stały przypływ gotówki. Które z praktykowanych powszechnie tradycji nie są modyfikacją dawnych pogańskich rytuałów? Opłatek, jasełka, szopki wigilijne, a także pierwsza gwiazdka. Ostało się tego względnie niewiele. Katolicy lubią ubolewać nad postępującą komercjalizacją świąt, jednak prawda jest taka, że tradycja polska Wigilia od dawien dawna w znacznej mierze chrześcijańska nie była.

Spuścizną naszych słowiańskich praojców jest nawet słynna świąteczna atmosfera. Podczas obchodów Szczodrych Godów Słowianie aż na prawie dwa tygodnie zaprzestawali pracy fizycznej, po to by spędzić czas w rodzinnym gronie. Wiara w możliwą w tym czasie łączność pomiędzy światami sprawiała, że święta dla Słowian były wyjątkowo rodzinne, gdyż poza żyjącymi bliskimi było można nawiązać kontakt również z tymi, którzy już odeszli z tego świata. Pogańskie świętowanie było ze wszech miar wyjątkowe, gdyż wyciszenie i zaduma łączyły się w nim z noworoczną radością i hucznym świętowaniem. Warto pamiętać o mieszanym rodowodzie współczesnych tradycji wigilijnych, po to by uświadomić sobie, że każdy w tym czasie może odczuwać radość. Świętowanie nie jest dedykowane wyłącznie katolikom, przez co niewierzący malkontenci powinni odpuścić sobie swoje gadanie o tym, że nie lubią świąt.


 

A co powiedzieć o „malkontentach” wierzących Słowu Bożemu?

Oni też na swój sposób mogą się poczuć szczęśliwi, ponieważ nie uczestniczą we wspólnym ucztowaniu z dziadami i całą czeredą pogańskich bóstw i leśnych demonów, zgodnie z zasadą  wyłuszczoną w 1 Koryntian 10:19-20

19 Ale co chcę przez to powiedzieć? Że ofiara składana bożkowi ma jakąś wartość albo że sam bożek ma jakąś wartość?  Nie. Mówię raczej, że to, co inne narody składają w ofierze, składają w ofierze demonom, a nie Bogu. A nie chcę, żebyście mieli coś wspólnego z demonami.”

 

__________________________________________________________

https://www.slawoslaw.pl/tradycyjna-poganska-wigilia/

Zdjęcia zdomeny publicznej i Creative Commons 

 
 
 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Katolicyzm upada - został zjudaizowany, a i wiele różnych kwestii jest obecnie (choćby sprawa nachodźców) przedstawiana w formie niespójnej, niezgodnej z poczuciem społecznej spójności.
    Właśnie to staje się przyczyną zmniejszających się wpływów KK; nie ma już "środków przymusu" w postaci możliwości zablokowania drogi do nieba, a głoszone poglądy i zalecenia są niespójne.

    W tej sytuacji potrzebą chwili jest odbudowa własnych zwyczajów. Ważne, aby nie były obchodzone jako sprzeczne z chrześcijańskimi. Bo chrześcijaństwo i polskość - nie są sprzeczne. To jedynie KK stara się likwidować wszelkie tradycje i niszczyć ślady pierwotnych kultur zarówno u nas jak i na całym świecie.
    To nie jest zasadą chrześcijańską, a wynika z judaizmu, który próbował i dalej próbuje narzucać innym swą doktrynę.

    Kultywując własne tradycje - przeciwstawiamy się naciskom judaizmu; nie jesteśmy jak liść na wietrze, którym wiatr pomiata. Ważne, aby zachować przesłanie tych świąt - potrzebę kultywowania miłości , życzliwości i szacunku dla całej otaczającej nas rzeczywistości, czyli nie tylko ludzi, ale i przyrody.
  • Autor
    Ciekawe, ciekawe. 5*
    - Choć z jednym się nie zgodzę:
    "Katolicy lubią ubolewać nad postępującą komercjalizacją świąt, jednak prawda jest taka, że tradycja polska Wigilia od dawien dawna w znacznej mierze chrześcijańska nie była."

    Owszem, chrześcijanie powszechnie przejmowali dobre i mądre rzeczy z wcześniejszych kultur i ich religii, jednak zawsze w intencji wzrostu ludzkiej duchowości, czynienia jej bardziej dojrzałą i uświęconą, kierowaną ku Bogu jedynemu, ku powszechności przeżywanej religii, a więc i w intencji powszechnego pokoju.

    Tymczasem komercjalizacja świąt, to już przeciwieństwo duchowości, to prymitywne skupianie się na materialnej i egoistycznej stronie życia, ku zachłanności w gromadzeniu dóbr i pysze własnej przeciwstawnej życiu wspólnotowemu, życiu w sensie ciągłości międzypokoleniowej.
  • @miarka 09:08:14
    /przejmowali dobre i mądre rzeczy z wcześniejszych kultur i ich religii/

    To tak jakby wymieszać miód z dziegciem a prawdę z kłamstwem?
  • @roux 10:10:38
    "/przejmowali dobre i mądre rzeczy z wcześniejszych kultur i ich religii/
    To tak jakby wymieszać miód z dziegciem a prawdę z kłamstwem?"

    Przeciwnie. - Wybierali miód i prawdę i je kierowali ku służbie wyższej, bardziej uniwersalnej, znanej sobie duchowości.
    Ten dziegieć i to kłamstwo to już robota zawistników.
  • @miarka 10:35:25
    /kierowali ku służbie wyższej, bardziej uniwersalnej, znanej sobie duchowości/
    Co może być wyższego od nakazów Boga?

    O takich poprawiaczach pisze apostoł Paweł

    "18 Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. 19 To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20 Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. 21 Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. 22 Podając się za mądrych stali się głupimi. 23 I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów." (Rz 1: 18-23 BT)
  • Autor
    Smutne, ale prawdziwe. Wigilia Caritasu w Poznaniu.

    Fot. Caritas Poznań.


    https://pbs.twimg.com/media/DvMxAP5XQAAflnN.jpg
  • @roux 10:54:25
    "/kierowali ku służbie wyższej, bardziej uniwersalnej, znanej sobie duchowości/
    Co może być wyższego od nakazów Boga?"

    "Nakazów"? Skąd? Przecież Bóg to nie władza a Pan. Bóg nas nie zniewala do niczego. O ludzkiej wolnej wili, którą i sam Bóg Wszechmogący szanuje nie słyszałeś?

    - "Do wolności powołał nas Pan".
    - "Bądźcie doskonali jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".
    Człowiek jest wezwany do podnoszenia swojej duchowości na wyżyny Ducha.

    Gniew Boga nie jest z tytułu jakiegoś domniemanego łamania Jego "zakazów", ale to gniew wychowawczy kochającego Ojca ku otrzeźwieniu Jego dzieci, czyli nas, ludzi.
    - Ku naszemu nawracaniu się na dobrą drogę, drogę życia w prawdzie, w dobrym duchu, w dobrej woli.
    - Ku naszemu obudzeniu się do życia aktywnego, życia powiązanego z korzystaniem z Bożych darów i łask, a ku realizacji powołań Bożych, tak powszechnych, ludzkich, jak i indywidualnych, wyrażanych zwłaszcza talentami.
    - Ku realizacji najpierw naszych pierwszoplanowych celów wytyczanych również hierarchią i priorytetami naszych ludzkich wartości, które odnajdujemy w całej naturze powierzonego nam świata.
  • @Husky 11:03:37
    https://paczaizm.pl/content/wp-content/uploads/to-uczucie-gdy-idziesz-do-kibla-w-czasie-wigilii-a-hitler-zajmuje-ci-miejsce.jpg
  • @miarka 11:32:26
    Czyli stawiasz się ponad Boga?
    To złudne, spróbuj zlekceważyć boskie prawa fizyki, nawet Ci to nie przyjdzie do głowy.
    Natomiast filozofia, którą się szczycisz, jak nie przymierzając paw, pochodzi od Szatana i z całą pewnością zaprowadzi cię na manowce.

    "Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie." (Kol 2:8 BT)
  • @miarka 11:32:26
    //"Nakazów"? Skąd? Przecież Bóg to nie władza a Pan. Bóg nas nie zniewala do niczego. O ludzkiej wolnej wili, którą i sam Bóg Wszechmogący szanuje nie słyszałeś?

    - "Do wolności powołał nas Pan". //

    Jednak wg przekazu biblijnego, Bóg rezerwuje sobie prawo do władzy i ustalania norm moralnych zwanych zasadami i prawami.
    Kiedy nasi prarodzice w ramach danej im wolności(wolnej woli) przekroczyli owe prawa, dali tym samym dowód braku szacunku dla jednej z głównych zasad - zwierzchnictwa Boga.

    Zamiast tego z poduszczenia Szatana, sami postanowili ustalać co jest dobre, a co złe. Skutki tego nieposłuszeństwa, odczuwamy do dziś.

    " Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga." (1Piotra 2:16 BT)
  • @Husky 11:03:37
    Czyżby cię smuciła dobroczynność Caritasu wobec bezdomnych. Bo mnie NIE :))
  • @via vitae 16:20:34 witaj
    Motywem ich działania jest przede wszystkim strach.
    Przed piekłem lub przed tym "co ludzie powiedzą jeżeli nie przyjmę księdza po kolędzie".
    Przekaz biblijny nie ma dla nich większego znaczenia gdyż go nie znają, bo ich pasterze skutecznie go przed nimi ukrywają.

    Pozdrawiam
  • @roux 10:10:38, Witaj
    || To tak jakby wymieszać miód z dziegciem a prawdę z kłamstwem? ||


    Dzisiejszym biesiadnikom trudno oddzielić biblijne poselstwo od wierzeń i hołdów nieświadomie składanym bóstwom i tradycjom pogańskim. Ba, uważają to za nieistotne, jak rzeczywiście zapatruje się na to Bóg.

    Rację poniekąd miał autor źródłowego tekstu pisząc: "Które z praktykowanych powszechnie tradycji nie są modyfikacją dawnych pogańskich rytuałów? Opłatek, jasełka, szopki wigilijne, a także pierwsza gwiazdka. Ostało się tego względnie niewiele."
    A i te atrybuty można kwestionować, bo jako nieapostolskie i nie nakazane przez samego Jezusa.

    Pozdrawiam
  • @via vitae 16:20:34
    "- "Do wolności powołał nas Pan". //
    Jednak wg przekazu biblijnego, Bóg rezerwuje sobie prawo do władzy i ustalania norm moralnych zwanych zasadami i prawami".

    To bardzo ważne co podkreślasz: "zwanych zasadami i prawami". Chodzi mi tu zwłaszcza o to "zwanych prawami". Bo to ludzie wymyślili całą tą narrację rzeczywistości przez prawo.
    To wszystko czego Bóg od nas oczekuje daje się precyzyjniej, prościej i jaśniej opisywać bez używania słowa "prawo".

    Najpierw chodziło mi o to że błędem jest nazywanie "norm moralnych" prawami, oraz że w ogóle błędnym wewnętrznie jest zwrot "normy moralne" (bo normalnością to jest inaczej zwana ludzka sprawiedliwość) - lepiej mówić "uporządkowań moralnych", czy o "ładzie moralnym".

    Teraz widzę że głębiej tkwisz w błędzie, bo piszesz: "Jednak wg przekazu biblijnego, Bóg rezerwuje sobie prawo do władzy".

    - Ciekawe którego przekazu?
    Prawo można tylko otrzymywać . - Nikt nie może nadawać sobie prawa. Język narracji rzeczywistości przez prawo jest idiotyzmem - co widać doskonale na tym przykładzie który sam podałeś.

    Bóg jest władzą, władzą zwierzchnią, czyli Panem a nie władcą nad ludźmi, i nie potrzebuje do tego prawa, a tym bardziej fikcji prawa nadawanego sobie.


    "Kiedy nasi prarodzice w ramach danej im wolności(wolnej woli) ...".

    Wolność a wolna wola to nie to samo. Wolność mamy jasno określoną jako służebną dobru, życiu, człowieczeństwu dojrzałemu, świętościom i Bogu. Nie mamy wolności czynienia źle, bo zło zniewala, bo za złem idzie niewola grzechu.
    Do czynienia zła nie mamy wolności (o ile jesteśmy świadomi, czy powinniśmy być świadomi), że to spowoduje zły efekt.
    Natomiast wolna wola to możność czynienia dobra lub zła. Z tytułu tej możności musimy być odpowiedzialni, bo i my i ci co na nas liczą poniesiemy przykre konsekwencje jeżeli postąpimy źle.
    Wszystko można, ale nie wszystko wolno, bo nie wszystko przynosi dobre owoce.


    " Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga." (1Piotra 2:16 BT)

    Tutaj jest "jak niewolnicy", nie "jako niewolnicy".
    - Drugie rzeczywiście dotyczyłoby Boga jako Władcy. Tak jednak nie jest. Jesteśmy wolni.
    To "jak niewolnicy" to przypomnienie o bojaźni Bożej, gdzie Bóg wciąż jest Panem, którego uznajemy, szanujemy, któremu ufamy w nadziei że wszystko co postanowi będzie dla nas dobre.
  • @via vitae 16:43:49
    "A i te atrybuty można kwestionować, bo jako nieapostolskie i nie nakazane przez samego Jezusa"

    Martwi mnie to Twoje "nie nakazane przez samego Jezusa". Czy z tymi nakazami i zakazami to nie wynika aby z nauczania typowego dla Świadków Jehowy?
  • 5*
    Świetne opracowanie tego, co mamy w słowiańskich genach i co ciężko w nas zniszczyć było, jest i będzie.
    Co do komerchy; tu ( w/g chrzescijaństwa) mamy ponoć własną wolę.
  • @miarka 19:13:42
    /Najpierw chodziło mi o to że błędem jest nazywanie "norm moralnych" prawami, oraz że w ogóle błędnym wewnętrznie jest zwrot "normy moralne" (bo normalnością to jest inaczej zwana ludzka sprawiedliwość) - lepiej mówić "uporządkowań moralnych", czy o "ładzie moralnym"./

    - A co to takiego "ludzka sprawiedliwość"?
    - Według której grupy ludzkiej mówisz o "uporządkowaniu moralnym, czy też "ładzie moralnym"?
    - Co to jest "normalność", na którą sie powołujesz?
  • @miarka 11:32:26
    /"Nakazów"? Skąd? Przecież Bóg to nie władza a Pan. Bóg nas nie zniewala do niczego. O ludzkiej wolnej wili, którą i sam Bóg Wszechmogący szanuje nie słyszałeś?/

    Bóg to nie władza?

    - "Bo Jehowa jest naszym Sędzią, Jehowa naszym Prawodawcą, Jehowa naszym Królem. To On nas wybawi" (Izajasza 33:22 NWT);

    - "Jest tylko jeden Prawodawca i Sędzia — Ten, który może zarówno wybawić, jak i zgładzić. Ale ty kim jesteś, żebyś osądzał bliźniego?" (Jakuba 4:12 NWT).
  • @Ben Nechar 22:09:09
    1. "- A co to takiego "ludzka sprawiedliwość"?

    Tu już by trzeba sporej notki na rozwiniętą odpowiedź.
    Sprawiedliwość to ludzka cnota i wartość. Z jednej strony jest to sposób układania relacji międzyludzkich tak żeby nikt nie był krzywdzony, czyli każdy otrzymywał to co do niego należy, a z drugiej strony aby niezagrożonym było to, co jest mu potrzebne do pełnienia jego powołań, jego służebności w nadzwyczajnych perturbacjach tych relacji pochodzenia zewnętrznego.


    2. "- Według której grupy ludzkiej mówisz o "uporządkowaniu moralnym, czy też "ładzie moralnym"?"

    Mówię ogólnie - myślę że każdej, mimo iż mogą tu być różnice w definiowaniu pojęć i zwrotów.


    3. "- Co to jest "normalność", na którą sie powołujesz?

    Przecież pisałem "(bo normalnością to jest inaczej zwana ludzka sprawiedliwość)", ale mogę nieco uzupełnić:

    - Przez analogię do odpowiedzi na p.1 : "... jego służebności w nadzwyczajnych perturbacjach tych relacji pochodzenia zewnętrznego", chodzi o normalne relacje międzyludzkie, jako takie, kiedy nie występują jakieś nadzwyczajne perturbacje zewnętrzne dotyczące tych relacji (zmiany warunków życia i wywiązywania się z umów, kataklizmy, rewolucje, wojny itp. sytuacje wyższej konieczności).
    - Chodzi o stan kiedy wchodzimy w umówione relacje i możemy liczyć na wywiązywanie się z nich i drugiej strony.

    Chodzi o to, aby normą był tutaj spokój, niezawodność w funkcjonowaniu osób i grup społecznych. Normalnością jest też pomocność tych, którzy są w stanie udzielić pomocy, tych "co mogą dobrze czynić" tym co się znaleźli w sytuacji choroby czy innej słabości której sami nie potrafią zaradzić - w sytuacji normalnej, przejściowej potrzeby.
  • @lorenco 20:00:31
    || ... co mamy w słowiańskich genach i co ciężko w nas zniszczyć było, jest i będzie. ||

    Nie ma zatem co się obrażać, gdy ktoś wykazuje różnice i odstępstwa od religijności pierwszych chrześcijan czy woli samego założyciela chrystianizmu.
  • A tu jeszcze inne źródło, tj opis słowiańskich tradycji
    https://opolczykpl.wordpress.com/2018/12/16/ile-jest-katolickosci-w-swietach-bozego-narodzenia-w-wigilii-i-w-zwiazanych-z-nimi-zwyczajach-i-obrzedach/
  • @miarka 23:43:38
    /Sprawiedliwość to ludzka cnota i wartość. Z jednej strony jest to sposób układania relacji międzyludzkich tak żeby nikt nie był krzywdzony, czyli każdy otrzymywał to co do niego należy, a z drugiej strony aby niezagrożonym było to, co jest mu potrzebne do pełnienia jego powołań, jego służebności w nadzwyczajnych perturbacjach tych relacji pochodzenia zewnętrznego./

    No, teorią nie grzeszysz - "żeby nikt nie był krzywdzony, ..."

    I na brak krzywdy wskazują wszelkie dane?
  • @Ben Nechar 13:48:36
    "No, teorią nie grzeszysz - "żeby nikt nie był krzywdzony, ..."
    I na brak krzywdy wskazują wszelkie dane?"

    Nie kpij, tylko nie rób z życia procesu sądowego i zapomnij o prawach i sędziach, a zechciej już nie karmić diabła ni demonów, tylko być sprawiedliwym, w tym zwłaszcza kochającym i odpowiedzialnym, a przekonasz się że sprawiedliwość niezawodną to masz w sercu i sumieniu oraz w swoim ludzkim duchu.
  • @miarka 15:23:50
    To nie kpina. Chyba, że Ty kpisz z prawd biblijnych?

    - "Wiedz, że w dniach ostatnich nastaną krytyczne czasy, trudne do zniesienia. 2 Bo ludzie będą kochać samych siebie, kochać pieniądze, będą chełpliwi, wyniośli, będą rzucać bluźnierstwa, będą nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, 3 pozbawieni naturalnych uczuć, zawzięci, będą rzucać oszczerstwa, będą nieopanowani, brutalni, będą nienawidzić tego, co dobre, 4 dopuszczać się zdrady, będą zuchwali, nadęci pychą, będą kochać przyjemności, a nie będą kochać Boga, 5 będą zachowywać pozory religijności, ale nie będzie ona oddziaływać na ich życie ...; 13 A ludzie niegodziwi i oszuści będą coraz bardziej brnąć w zło, wprowadzając w błąd innych i sami będąc w błąd wprowadzani" ( 2 Tymoteusza 3:1-5, 13 NWT).

    Myślę, że wnioski powinny być oczywiste.
    Ludzka sprawiedliwość - to dopiero kpina.
  • @Ben Nechar 09:56:25
    "Ludzka sprawiedliwość - to dopiero kpina".

    A Ty czytałeś to, co ja napisałem? Czy ja coś wymyślam?
    Czy ona gdzieś przeczy Bożemu nauczaniu? Czy ona nie płynie do ludzi z zakorzenienia w sprawiedliwości Bożej?
  • @miarka 10:54:16
    - "13 „Wchodźcie przez ciasną bramę, bo szeroka jest brama i przestronna droga prowadząca do zagłady i wielu wchodzi właśnie tą bramą. 14 Natomiast ciasna jest brama i wąska droga prowadząca do życia i niewielu ją znajduje" (Mateusza 7:13, 14).

    To ilu tych sprawiedliwych?
    Jednak nie na darmo pytałem Ciebie o grupy osób. A Ty mi, o wszystkich ludziach.
    Wg Boga to niewielka grupa osób.
    A wg Ciebie chyba wszyscy.
  • @miarka 10:54:16
    /... z zakorzenienia w sprawiedliwości Bożej .../

    To jednak Boża, nie ludzka ;)
  • @Ben Nechar 11:47:09
    No przecież że nie. Ludzka ma liczne ograniczenia i inną logikę. :-)
  • @miarka 19:13:42
    /" Jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga." (1Piotra 2:16 BT)

    Tutaj jest "jak niewolnicy", nie "jako niewolnicy".
    - Drugie rzeczywiście dotyczyłoby Boga jako Władcy. Tak jednak nie jest. Jesteśmy wolni.
    To "jak niewolnicy" to przypomnienie o bojaźni Bożej, gdzie Bóg wciąż jest Panem, którego uznajemy, szanujemy, któremu ufamy w nadziei że wszystko co postanowi będzie dla nas dobre./

    Nie jako niewolnicy?

    Piszesz o Bogu, który ponoć jest Twoim Panem i którego ponoć darzysz szacunkiem i zaufaniem i tak naprawdę nie uważasz Go za swojego Pana?
    Nie czujesz, że jesteś Jego niewolnikiem?

    Wykręcasz się źle rozumianym wersetem z 1 Piotra 2:16?

    - "Czy nie wiecie, że jeśli oddajecie się komuś, żeby być mu posłuszni jak niewolnicy, to naprawdę stajecie się jego niewolnikami: albo grzechu prowadzącego do śmierci, albo posłuszeństwa prowadzącego do prawości?" (Rzymian 6:16 NWT).

    To niewolnikiem czego jesteś, skoro nie Boga?
  • @Ben Nechar 20:33:43
    "Wykręcasz się źle rozumianym wersetem z 1 Piotra 2:16?"

    Nic takiego. Jest "jak", nie "jako" przecież wytłumaczyłem.

    Postawą wobec władcy jest niewolnictwo (ono zawsze jest wymuszone, bo człowiek jest wolnym z natury, jest "Powołanym do wolności"). Odpowiednio podstawą wobec Pana jest posłuszeństwo (ono zawsze jest motywowane miłością i zaufaniem, jest zawsze świadome i dobrowolne - Bóg szanuje naszą wolę i chce byśmy się kierowali nią w swojej wolności, żebyśmy przyjmowali postawę Mu służebną nie z przymusu, a z "przyciągania więzami miłości").

    Gdybyśmy byli związani z Bogiem postawą niewolnictwa, to nie tylko nasza wolna wola nic by nie była warta, ale byśmy mieli kaganiec na uczenie się, a nawet rozróżnianie dobra i zła. - Wszystko by regulowały zakazy-nakazy.

    Ale to nie koniec, bo to zaraz by się przenosiło i na nasze życie społeczne i polityczne. Tak więc każdy, kto miałby nad nami jakiejkolwiek natury władzę od razu stawałby się tyranem.


    I to tego, a nie relacji do Boga dotyczy Twój końcowy cytat:

    "- "Czy nie wiecie, że jeśli oddajecie się komuś, żeby być mu posłuszni jak niewolnicy, to naprawdę stajecie się jego niewolnikami: albo grzechu prowadzącego do śmierci, albo posłuszeństwa prowadzącego do prawości?" (Rzymian 6:16 NWT)."

    Posłuszeństwo ze swojej natury nie jest wbrew wolności, nie pozbawia wolności, a więc grzechem jest posłuszeństwo temu kto nas zniewala (w tym grzechowi). - I o tym mówi ten cytat.

    A prawość, choć cnota i ludzka wartość większa od sprawiedliwości, to też nie jest jakaś wartość sama w sobie. Wyżej od niej stoją i jego moralność, i jego człowieczeństwo dojrzałe i jego perspektywa świętości.
  • @miarka 08:58:51
    Stwórca, Bóg, Pan, Prawodawca, Sędzia, Król Wieczności (to tylko niektóre spośród wielu tytułów Jehowy Boga), które wskazują jednoznacznie na Jego pozycję oraz działania, które może i podejmuje bezdyskusyjnie.

    Ty możesz oczywiście dyskutować sobie o wolności ile chcesz. Pytanie o której wolności? Wolności działania w obrębie danego przez Boga Prawa, czy w obrębie praw, które człowiek sam sobie nadał, które pomijają Boże Prawo?
    Stwórca dał nam wolność wyboru, ale w obrębie JEGO Prawa. Świetnie wskazuje na to księga Rodzaju:

    - "Potem Bóg powiedział: 'Uczyńmy człowieka na nasz obraz, na nasze podobieństwo. Niech panuje nad rybami morskimi, stworzeniami latającymi pod niebem, zwierzętami domowymi i nad całą ziemią, jak również nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”' ...

    "Potem Bóg ich pobłogosławił i powiedział do nich: 'Bądźcie płodni i stańcie się liczni, napełnijcie ziemię i opanujcie ją. Panujcie nad rybami morskimi i stworzeniami latającymi pod niebem, i wszelkimi żywymi stworzeniami, które poruszają się po ziemi'.

    29 Następnie Bóg rzekł: 'Daję wam wszelkie rośliny na ziemi, które wydają nasiona, i wszelkie drzewa, które rodzą owoce zawierające nasiona. Niech służą wam za pokarm. 30 Również wszystkim dzikim zwierzętom, wszystkim stworzeniom latającym pod niebem oraz wszystkiemu, co się porusza po ziemi i w czym jest życie, daję na pokarm wszelką zieloną roślinność'. I tak się stało." (Rodzaju 1:26, 28-30).

    Następnie umieszczając ludzi w Edenie, dodał:

    - "'... Możesz jeść do syta owoce ze wszystkich drzew ogrodu. 17 Tylko owoców z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz'" (Rodzaju 2:16, 17).

    Stwórca dał im możliwość wyboru. Niejako powiedział: "możecie robić wszystko to, do czego zostaliście stworzeni w zakresie, który wam dałem. A cokolwiek byście chcieli robić poza tym zakresem, to poniesiecie konsekwencje - śmierć". W ten sposób nakreślił im zakres praw ale i obowiązków. Zakres ten był jasny.

    Ponieważ złamali Prawo Boże - wyszli poza jego obszar - ponieśli konsekwencje tego czynu.

    Ludzie, podobnie jak stworzenia niebiańskie – aniołowie - mają określone zadania do wykonania. Te zadania i zakres działania są wytyczone przez Stwórcę, Pana, Boga, Najwyższego Sędziego, Prawodawcę, Jehowę. W obszarze wytyczonych działań człowiek ma wolność wyboru i podejmowania decyzji. Może robić to, czego oczekuje Bóg, ale może też robić to, co nie cieszy się uznaniem Boga - ponosząc w efekcie końcowym konsekwencje swoich wyborów.

    Stwórca nie zmusza Cię, byś uważał Go za swojego Pana - jako Jego niewolnik, inaczej Jego własność - i podporządkował się wszystkim Jego Prawom. Masz wolność wyboru. Podobnie nie zmusza i nie zmuszał do tego stworzeń duchowych - aniołów. Wielu wypowiedziało i wypowiada posłuszeństwo swemu Prawodawcy, błędnie wnioskując, iż mogą robić więcej, niż im na to pozwala Prawo Boże, zasłaniając się źle pojętą wolną wolą.

    Rozumiejąc to, Jezus mówił:

    - "'Nikt nie może być niewolnikiem dwóch panów, bo albo jednego będzie nienawidzić, a drugiego kochać, albo do jednego przylgnie, a drugim wzgardzi. Nie możecie być niewolnikami Boga i Pieniądza" (Mateusza 6:24);

    - "Podobnie wy, gdy wykonacie wszystko, co wam zlecono, mówcie: ‚Jesteśmy nieużytecznymi niewolnikami. Zrobiliśmy to, co do nas należało’” (Łukasza 17:10).

    Greckie δουλεύειν (douleuein) - niewolnikiem, δουλεύω (douleuo) niewolnik. Użyte przez Jezusa, a także ap. Pawła oznacza, że jest się czyimś niewolnikiem, własnością; ktoś posiada względem takiej osoby prawo własności.

    Ci, którzy nie służą Bogu, nie są Jego własnością w sensie wykonywania Jego woli i podporządkowania się Jego Prawom. Ale jako ich Stwórca i Sędzia, Bóg ma prawo uczynić z nimi to, co mówi Jego Prawo.
  • @Ben Nechar 16:07:54
    Nie wiem czemu się upierasz na narrację rzeczywistości przez prawo.
    Przecież to (najdelikatniej mówiąc) zawsze będzie wprowadzało bałagan pojęciowy i raj dla oszustów. Prawo musi być prawem sprawiedliwym, a więc ze sprawiedliwości wywodzonym i służebnym sprawiedliwości.

    Nadto sam używasz błędnego zwrotu "prawo własności". - Ono jest prawem. To nie własność jak zaraz oszuści będą nam wmawiali.
    Jako prawo ma być służebne i sprawiedliwości i prawości, w tym własności, itd.

    A gdzie w Twoim rozumowaniu będzie własność? Może i Ty chcesz tutaj tłumaczyć że to to samo co prawo własności?
  • @Ben Nechar 16:07:54
    Jeszcze jeden kwiatek:

    Nikt nie ma żadnego prawa dopóki mu go ktoś nie da, czy dokładniej to udzieli. A Ty piszesz:
    "...Bóg ma prawo...

    "Nie widzisz tu absurdu? - Prawodawca nad Bogiem?
    Niedługo to protestantyzm wynajdziesz :-))))))))


    Przyjrzyj się dobrze, a zauważysz ze w relacjach Boga i człowieka nie ma i nie może być żadnych praw.

    Owszem, mamy do czynienia z prawami które Bóg wkomponował w stworzoną przez siebie naturę: matematyki (logika), fizyki (czas), biologii (życie)...
    Bóg jet jednak zawsze nad nimi. Bóg nie potrzebuje żadnych praw. Człowiek też decyduje z których z tych praw i jak, gdzie i kiedy będzie korzystał.

    To są prawa dane człowiekowi jako mądrości i narzędzia działania, jako dobra wspólne ludzkości, jako jej własność, i jego własność (mądrość i rozum to Dary Ducha Świętego).
    Te prawa to zasady stabilne. To ludzkość jako taka, i człowiek indywidualny dbając o tą stabilność są dzięki nim panami nad naturą.

    A Ty chcesz tu doklejać jakieś zależności relacyjne międzyosobowe i zmienne, oraz umowne?
    Zasady sprawiedliwości też są stałe, ale sprawiedliwość funkcjonuje w rzeczywistości zmiennej i przez ludzkie decyzje i przez zdarzenia niezależne od człowieka - Tak więc prawa ludzkie, nawet uchwalane jako sprawiedliwe też są więc zmienne.
    Na nich nic stabilnego, nic konstruktywnego zbudować się nie da.

    Piszesz Bóg-Sędzia i zaraz o prawie - z przejrzystą sugestią że Bóg sądzi według prawa.
    Znowu fałsz, bo nawet jakby Bóg wyłuskał w zmiennym prawie to co niezmienne, to by sądził według prawa - nie według sprawiedliwości - a przecież wyroki Boże są sprawiedliwe.

    Jeszcze raz widać że Bóg się nie kieruje prawem.
    Przecież według prawa nie ma miłości ani solidarności, ani miłosierdzia, ani braterstwa, a to niezbędne elementy sprawiedliwości.
    To chyba z życia wzięte, ale to ważna obserwacja: "Przymuszona miłość się nie darzy"
    Gdyby Bóg kierował się prawem to i miłość by musiała być przymuszona, a to absurd.
  • @miarka 19:15:31
    /Nikt nie ma żadnego prawa dopóki mu go ktoś nie da, czy dokładniej to udzieli. A Ty piszesz:
    "...Bóg ma prawo...

    "Nie widzisz tu absurdu? - Prawodawca nad Bogiem?/

    Kwiatki to raczej Ty sadzisz. Wyjaśniłem kto jest Bogiem i jakie ma tytuły, o których informuje nas Jego Słowo. Jeżeli jest On nazwany Prawodawcą, to znaczy, że jest tym, który ustanawia Prawo.

    /... w relacjach Boga i człowieka nie ma i nie może być żadnych praw .../

    Mam się śmiać, czy płakać nad Twoją niewiedzą?

    /... Bóg jet jednak zawsze nad nimi. Bóg nie potrzebuje żadnych praw. Człowiek też decyduje z których z tych praw i jak, gdzie i kiedy będzie korzystał./

    Przeczytaj ze zrozumieniem to co do tej pory napisałem, bo kompletnie nie rozumiesz ani tego, ani tego co zawierają cytowane przeze mnie fragmenty biblijne w tej kwestii.

    /Piszesz Bóg-Sędzia i zaraz o prawie - z przejrzystą sugestią że Bóg sądzi według prawa./

    Kolejny raz dajesz dowód, że ignorujesz to, czego o Bogu można dowiedzieć się z Jego Słowa. To nie ja piszę, to W Biblii jest napisane, a ja to zacytowałem.

    /Jeszcze raz widać że Bóg się nie kieruje prawem./

    Też to widzę ale w tym, co Ty napisałeś, a nie w tym, co znajduję w Słowie Bożym.

    /Przecież według prawa nie ma miłości ani solidarności, ani miłosierdzia, ani braterstwa, a to niezbędne elementy sprawiedliwości./

    Wg czyjego prawa, miarkowego?

    /Gdyby Bóg kierował się prawem to i miłość by musiała być przymuszona, a to absurd./

    Nie potrafisz zrozumieć pozycji, którą ma Bóg i miejsca, które wyznaczył człowiekowi. A jest to bardzo czytelne.
    Nie potrafisz zrozumieć, że niewolnik Boga też ma wolną wolę w obrębie nadanego mu przez właściciela Prawa.
    Gdy się tego Prawa nie przestrzega, to jest się niewolnikiem "grzechu prowadzącego do śmierci".

    Zatem tak, czy siak, czy się to Tobie podoba, czy nie, to jesteś niewolnikiem. To wynika ze Słowa Bożego, które ignorujesz.
    Ignorancją nie zmienisz tego.
  • @Ben Nechar 01:24:17
    "Zatem tak, czy siak, czy się to Tobie podoba, czy nie, to jesteś niewolnikiem. To wynika ze Słowa Bożego, które ignorujesz.
    Ignorancją nie zmienisz tego".

    Nie. Ja jestem wolny. To Ty tkwisz w okowach prawa. To Ty ignorujesz moje zapytanie dlaczego upierasz się przy narracji rzeczywistości przez prawo.

    Musimy odłożyć naszą dyskusję na kiedy indziej.

    Na pożegnanie to, co ignorujesz najbardziej: Rz 10,4.
    "A przecież kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy."
  • @miarka 07:33:08
    /Na pożegnanie to, co ignorujesz najbardziej: Rz 10,4.
    "A przecież kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy."/

    Którego Prawa kresem jest Chrystus? Gdybyś nie wiedział, to podpowiem - Mojżeszowego.
    Czytaj kontekst wersetów, to będziesz rozumiał, co napisałem wcześniej i co piszę teraz.
    To właśnie jest ignorancja, która cały czas Tobie towarzyszy.
    Też jestem wolnym człowiekiem, w obrębie Prawa Chrystusowego:

    - "Noście brzemiona jedni drugich. W ten sposób wypełnicie prawo Chrystusowe" (Galatów 6:2).

    Nie ignoruj Słowa Bożego i kontekstu wersetów, czy fragmentów, na które się powołujesz. Nie wyrywaj ich z kontekstu i nie naciągaj do swojego ograniczonego sposobu myślenia.
  • @Ben Nechar 10:39:58
    "Którego Prawa kresem jest Chrystus? Gdybyś nie wiedział, to podpowiem - Mojżeszowego"

    Nie musisz podpowiadać. Nawet dopowiem. Pan Jezus nawet mówił: "To Mojżesz dał wam takie Prawo" (a Ty tu choć nie pierwszy, szafujesz zwrotem "Prawo Boże" nawet wobec Przykazań Bożych ).


    "- "Noście brzemiona jedni drugich. W ten sposób wypełnicie prawo Chrystusowe" (Galatów 6:2).

    Nie ignoruj Słowa Bożego i kontekstu wersetów, czy fragmentów, na które się powołujesz. Nie wyrywaj ich z kontekstu i nie naciągaj do swojego ograniczonego sposobu myślenia."

    Na pewno? Ja?
    Tu nie idzie o "prawo Chrystusowe", bo takiego nie ma (Jezus "przyszedł wypełnić Prawo" - po cóż miałby go jeszcze stanowić?). - Tutaj to przecież wyraźnie tylko tak nazwane Jezusowe przykazanie miłości wzajemnej.
    - A przykazania owszem, bywają nazywane prawami (więc pewnie i Galaci takie rozumowanie uznawali), ale prawami nie są. Nie są bo nie są zakazami lub nakazami - podczas gdy nakładane na ludzi prawa nakazami lub zakazami są.
    Tym bardziej przykazanie miłości nie może być zakazem lub nakazem, bo to by było zniewolenie do miłości, absurd, gwałt (bo np. decyzja o miłości zawsze jest wolną i odpowiedzialną, bo miłość jest owocem Ducha Świętego, bo wolność i odpowiedzialność często wymagają pozytywnej weryfikacji konkretnej możliwości wywiązania się z deklaracji miłości, oraz osiągania celu miłości, a w warunkach nakazu takiej możliwości by nie było itd).

    A przed Twoim cytatem było:
    (Ga 5, 22 Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa".

    To ja jestem ignorantem, czy Ty? Nie Ty "wyrwałeś z kontekstu"?
    - I nie tylko wyrwałeś bo i odwróciłeś znaczenie, a to już trąci satanizmem. :-(
  • @miarka 12:53:59
    Jesteś ignorantem i to z każdym wpisem coraz większym. Zajrzyj do Biblii i przeczytaj, które greckie słowo to "prawo", a które "przykazanie".

    Jak i to Ci nie pomoże, to jedynie psycholog albo psychiatra.
    Przyjemnej terapii. I miłego wieczoru.
  • @Ben Nechar 20:39:29
    Nie licytuj się na literę słowa. Przykazanie to nie prawo, tylko tak było - nawet jest nazywane, ale błędnie.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • RELIGIE

    Limbus - teologiczny zwrot o 180 stopni

    Z Zaduszkami związane są tzw.wypominki, mające na celu uwolnienie zmarłych od mąk czyśćcowych. Na kanwie tej niebiblijnej doktryny, zrodziła się kolejna obrażająca Boga nauka o Limbusie, czyli miejscu dla zmarłych nieochrzczonych niemowląt. czytaj więcej

  • RELIGIE

    Jakie jest prawdziwe źródło fenomenu Medjugorie?

    (..)pierwsze "objawienia" (i prawdopodobnie większa cześć kolejnych zjawisk) są "więcej niż naturalne", to znaczy, pochodzą od złych duchów, których owoce widać w nieposłuszeństwie, kłamstwach i innych moralnych upadkach” - Ks. prof. M. Hauke czytaj więcej

  • RELIGIE

    Follow JC Go - święte pokemony?

    ​Już niedługo uroczystość Wszystkich Świętych, więc przedstawiciele Watykanu uznali, że nadszedł czas, by wszystkich tych świętych... złapać w aplikacji mobilnej Follow JC Go, do złudzenia przypominającej popularne Pokémon Go. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 270 komentarze: 5417