Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
59 postów 647 komentarzy

Przekonaj się

via vitae - Sol vitae - sapientia. Sal vitae - amicitia. Panis vitae - temperantia. Vita vitae - conscientia.

Syzyfowa walka z "kopciuchami"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie! Nie chodzi o przekręty producenta pewnej marki samochodów z napędem Diesla. Nie jest to artykuł o złomkach z wyciętymi filtrami cząstek stałych na polskich drogach. 20 dni – tyle w ciągu roku spędzają palacze na przerwach na dymka.

  Na początku tygodnia ruszył wspólny program Pracodawców RP oraz Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny  * pod hasłem "Firma wolna od tytoniu". "Od dawna wiadomo, że palenie papierosów ma negatywny wpływ na zdrowie. Palenie w pracy to jednak nie tylko szkodzenie zdrowiu palacza – to także cios w ekonomiczną efektywność firmy. Wymierny, dodatkowy koszt dla przedsiębiorstwa" – czytamy na stronie akcji.

*- To, czy ktoś pali, to jego sprawa. Jednak palenie w miejscu pracy nie jest już sprawą prywatną – twierdzi szef Pracodawców RP Andrzej Malinowski. Jego zdaniem czas, który rocznie poświęcają palacze na palenie można traktować jako dodatkowy, płatny urlop. 20 dni – tyle w ciągu roku spędzają palacze na przerwach na dymka. Przynajmniej według obliczeń Pracodawców RP.

 

– Palenie w pracy jest poważnym problemem. My to zaliczamy do anomii pracowniczej, czyli narażania pracodawcy na ponoszenie dodatkowych kosztów – mówił Andrzej Malinowski. Jakie to koszty ma na myśli Malinowski? Dalsza część jego wypowiedzi nie pozostawia wątpliwości. – Dotyczy to przede wszystkim wychodzenia na papierosa. To są przerwy w pracy, które są bardzo poważne. Niektórzy palacze potrafią mocno nam popsuć interes, szczególnie wtedy, gdy praca jest uzależniona od czasu – powiedział. Dopiero w dalszej części mówił o zgubnych skutkach nałogu dla zdrowia, ale również w kontekście kosztów dla pracodawców (nieobecności w pracy).

- Dlaczego nagle paleniem interesują się pracodawcy? – pytamy Filipa Konopczyńskiego, eksperta z Fundacji Kaleckiego, która zajmuje się problematyką praw pracownika i rynku pracy. – To, że palenie jest bardzo złym i szkodliwym nałogiem jest wiedzą powszechną. Ale ta akcja to element szerszego procesu związanego z trendem wprowadzania nowych norm efektywności i sposobów bodźcowania pracowników – odpowiada. (…)

Analityk podkreśla, że efektywność pracy nie ma charakteru linearnego. – Oczekiwanie, że ktoś będzie pracował jak automat przez czterdzieści lub więcej godzin w tygodniu bez przerwy, jest nieuzasadnione. Nie bierze pod uwagę różnych typów pracy czy tego, że w zależności od okoliczności, np. sytuacji osobistej, jesteśmy mniej lub bardziej produktywni – analizuje.

Konopczyński zwraca też uwagę, że ewentualna walka z palaczami może być problematyczna w świetle obowiązującego prawa. Coraz więcej ludzi pracuje bowiem przy komputerach. – A prawo pracy mówi jasno, że takie osoby mają prawo do pięciu minut przerwy po każdej godzinie pracy. Tutaj pojawi się pytanie, czy ewentualne sankcje dla palących pracowników nie naruszałyby tej normy? – pyta.

Akcja przeciwko palącym, choć w założeniu teoretycznie słuszna, tak naprawdę wpisuje się w trend naciskania przez pracodawców na coraz większą efektywność pracy. A mówiąc mniej eufemistycznie – po prostu eksploatacji pracowników. (…)To samo, co mówią przedsiębiorcy o wyjściu na papierosa, można przecież odnieść do korzystania z toalety. Przecież znamy niechlubne przykłady firm, szczególnie z sektora handlu, które poważnie ograniczały prawa pracowników nawet do swobodnego regulowania funkcji fizjologicznych – mówi Konopczyński.

Dlatego mimo jak najbardziej słusznego celu, jakim jest walka z paleniem, na pierwszy plan wysuwa się negatywny wydźwięk inicjatywy. Jest nim oskarżający ton pracodawców, kiedy mówią o tym, że palący pracownicy narażają ich na koszty. W tym wypadku o wiele lepiej zadziałałaby akcja z bardziej pozytywnym przesłaniem.

- Pracodawcy mogliby np. ogłosić wspólny projekt i wprowadzić zasadę, że zatrudnione w ich firmach osoby niepalące mają prawo do skróconego o 30 minut czasu pracy. Wydaje się, że skuteczność takiego rozwiązania byłaby o wiele większa, zarówno dla społeczeństwa, jak i dla morale w przedsiębiorstwie – ocenia Konopczyński.

                                         *****  

 Sumując,  warto się odwołać do wartości bliskich większości naszego społeczeństwa.

   Kochani, skoro więc mamy te obietnice, oczyśćmy się ze wszystkiego, co zanieczyszcza ciało i ducha — pokażmy, że boimy się Boga, i dążmy do pełnej świętości. (2 Kor. 7:1 PNŚ 2018)

________________________________________________________          https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/palenie-w-pracy,201,0,2415305.html

 

KOMENTARZE

  • 5* za samo podjęcie tematu.
    Należy również zauważyć, że palacze powiększają dochód narodowy kosztem swojego zdrowia. Niech pracodawcy o tym pamiętają, że palący pracownicy dają od siebie więcej niż tylko podatki od swojej pracy, ale też akcyzę od wyrobów tytoniowych. To są olbrzymie pieniądze. O ileż spadną dochody państwa, jak każdy palący pracownik spali dziennie o 8 papierosów mniej??? Palacze ratują budżet!!!
    Ze strony pracodawców, to po prostu czarna niewdzięczność.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • Autor, witaj;
    /wprowadzania nowych norm efektywności i sposobów bodźcowania pracowników/, a bez metafor:

    https://paczaizm.pl/content/wp-content/uploads/ostatnio-czytalem-ze-w-afryce-zyja-za-1-dolara-dziennie-szefie-nie.jpg

    pozdrawiam
  • @roux 20:41:22
    https://img6.demotywatoryfb.pl//uploads/201511/1446579262_lqqw5y_600.jpg
    Pozdrawiam.
  • Skoro palacze wychodzą na papierosa
    i w ten sposób narażają jaśnie pracodawców na koszty, to niech pracownicy palą w czasie pracy, hehehe:)
    Aby jeszcze mniej było kosztów, niech pracownicy jedzą i piją w czasie pracy, siusiają do nocników w czasie pracy.
    A najlepiej niech sobie kupią roboty, te będą zapieprzać 24 godziny na dobę, od czasu do czasu konserwacja, jak się robot zepsuje, inny robot naprawi; koszty małe, trochę smaru i prądu.
    Nie wiem co wtedy z produkcją? Bo roboty nie potrzebują odzieży, papierosów, jedzenia, pralki, lodówki, kosmetyków itd. itd. Roboty nic nie kupią.
  • @lorenco 21:47:16
    //Skoro palacze wychodzą na papierosa://

    https://img1.dmty.pl//uploads/201801/1515664209_yusfuu_600.jpg
  • @lorenco 21:47:16
    "w ten sposób narażają jaśnie pracodawców na koszty"

    Nie "pracodawcy" tylko pracobiorcy, którzy kupują po zaniżonej cenie pracę pracowników.
  • @Pedant 22:07:19
    Mentalność nowobogackich nie zmienia się. Wyścig szczurów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 256 komentarze: 5216